Otyłość

Idziesz do galerii handlowej, do jednej z wielu popularnych sieciówek, by kupić nowe ubranie. Może jeansy na jesień? Lub bikini, niezbędne na zbliżający się wielkimi krokami urlop? A może elegancką sukienkę do nowej pracy, z której jesteś tak bardzo dumna?

W przymierzalni nic nie leży tak, jak powinno. Patrzysz ze złością w lustro, wciągasz brzuch, ze wszystkich sił próbujesz wcisnąć się z wybrane przez siebie ubranie. Sięgasz po większy rozmiar. Nadal nic. Szukasz jeszcze większego… Ale nie znajdujesz… W tym sklepie takich już nie mają.

Znasz to uczucie?

Ja znam…

53% kobiet w Polsce zmaga się z nadwagą, 25% cierpi na otyłość. Statystyki mówią wprost – mamy problem.

Możemy akceptować swoje ciało, czuć się w nim sexy, być pewnym siebie – jednak nie możemy akceptować problemu. Nurt body positivity powinien dodawać nam pewności siebie, ale też siły do walki o zdrowie.  Otyłość nie bierze się znikąd. Jest efektem choroby lub niewiedzy, że nasz sposób odżywiania jest niewłaściwy.

Byłam otyłym dzieckiem. Słodkim, pulchnym, które „kiedyś z tego wyrośnie”. To prawda – wyrosłam na nastolatkę z nadwagą. Niewielką nadwagą, co skutecznie uśpiło czujność moich  Rodziców i moją. A potem stałam się otyłą, dorosłą kobietą. Z dnia na dzień tyłam, chociaż wcale nie zmieniłam trybu życia ani diety. Byłam smutna, nieszczęśliwa… ale przede wszystkim  zagubiona i bezradna. Szukałam pomocy. Kogoś, kto wskaże mi skuteczny sposób na zrzucenie wagi, kogoś, kto powie mi, co jest ze mną nie tak i dlaczego waga wciąż idzie w górę.

Chodziłam od dietetyka do dietetyka, trafiłam w tej wędrówce również do endokrynologa, do psychologa i do psychiatry. Spotkałam na swojej drodze uznane autorytety z branży dietetyki, które nie potrafiły mi pomóc. Dziś myślę, że wszyscy w głębi duszy uważali, że sama sobie jestem winna – pewnie nie mówię im wszystkiego, objadam się ciastkami po kątach, a moje ćwiczenia ograniczają się do schylenia się, by zawiązać sznurówki w butach, do których zresztą w pewnym momencie ledwo sięgałam…

Rozumiesz, co mam na myśli, prawda?

Pewnego dnia wzięłam sprawy w swoje ręce. Czytałam na temat zdrowia i żywienia człowieka wszystko, co tylko wpadło mi w ręce. Śledziłam najnowsze badania, poznawałam różne punkty widzenia, dyskutowałam na ten temat ze znajomymi lekarzami. Zdobyłam wiedzę, która pozwoliła mi odkryć swoje dolegliwości, rozpocząć z nimi walkę i pozbyć się nadprogramowych 20 kg. Mimo to po kilku latach waga niepostrzeżenie wróciła. Zmusiło mnie to do podjęcia cyklu kształcenia i zdobycia wiedzy samodzielnie, ponieważ nadal lekarze, których odwiedzałam, jeśli już nawet mi wierzyli, że jem, jak mówię, to nie znajdowali rozwiązania moich problemów z tyciem.

Dziś wiem, że od urodzenia cierpię na insulinooporność i leptynooporność. Gdybym wcześniej trafiła na empatycznego dietetyka, który potrafi słuchać, to zapewne udałoby mi się wyleczyć z otyłości wcześniej. W moim przypadku ja musiałam stać się takim dietetykiem dla samej siebie, jednak w Twoim nie musi już tak być – masz mnie, a ja mam wiedzę, doświadczenie i dobrą pamięć… Pomimo upływu lat pamiętam, jak ciężko żyje się z otyłością.

Otyłość, nadwaga, insulinooporność – te słowa padają najczęściej w czasie konsultacji. Determinacja, odwaga, konsekwencja i wspólny sukces – te padają zaraz po nich.

Skorzystaj z mojej wiedzy – od siebie dorzucam jeszcze pomoc i wsparcie w każdej dietetycznej sytuacji, a zdarza się, że nie tylko w dietetycznej…