Skąd pochodzi soja i jakie ma właściwości?

Soja to białko z zielonych nasion rośliny o tej samej nazwie, wykorzystywane przede wszystkim do produkcji tofu i sosu sojowego. Obecnie możemy ją znaleźć na praktycznie wszystkich półkach sklepowych – wielu producentów używa białka sojowego jako substancji wypełniających do pieczywa, makaronów, precli, parówek i sera. Przybyła do nas z Azji, pierwsze wzmianki o tej roślinie pochodzą z XI w. p.n.e., kiedy to była hodowana w Chinach. Dopiero w XX wieku przypłynęła na statkach do Europy. Soja ma w swoim składzie najwięcej białka spośród roślin strączkowych, stanowią one około 40% jej masy. Zawiera niewielką ilość tłuszczów nasyconych, za to sporo błonnika, wapnia, magnezu i witaminy B6. Co ważne, soja nie powinna być spożywana na surowo, ponieważ jej nasiona są w takiej postaci toksyczne.

Kontrowersje wokół soi

Uprawy soi wzbudzają duże wątpliwości wśród ekspertów żywienia, ponieważ są spryskiwane pestycydami. Co więcej, sama soja jest modyfikowana genetycznie, a do przetwarzania tej rośliny używa się heksanu, czyli substancji powstającej podczas rafinacji ropy naftowej. Naukowcy są podzieleni – jedni twierdzą, że obecne w soi fitoestrogeny łagodzą u kobiet uciążliwe objawy okresu menopauzalnego i zapobiegają nowotworom, inni, że te roślinne hormony, w porównaniu do estrogenów występujących naturalnie u człowieka, mają siłę działania nawet 1000 razy słabszą, czyli niezauważalną. Ponadto białko zawarte w soi przez wielu ekspertów nie jest uważane za wartościowe. Roślinie tej brakuje cysteiny i metioniny (aminokwasów siarkowych, kluczowych dla pięknych, zdrowych włosów i mocnych paznokci) a struktura lizyny ulega zniszczeniu w trakcie przetwarzania soi. Lizyna to aminokwas egzogenny, który warto przyswajać, ponieważ odgrywa ważną rolę w prawidłowym funkcjonowaniu całego organizmu. Jego niedobór może prowadzić do odwapnienia kości, przewlekłego zmęczenia, uczucia rozdrażnienia i trudności z koncentracją.

Na co trzeba uważać?

Przede wszystkim na ilość. Dzienna porcja soi nie powinna przekraczać 50 gram. Jej nadmiar może źle wpłynąć na pracę tarczycę, upośledzając przemiany jodu. Co więcej, soja zawiera fityniany, które spożywane w bardzo dużych powodują problemy z wchłanianiem składników mineralnych.
Produkty pochodzące z soi powinno się wprowadzać do diety stopniowo , ponieważ mogą one powodować biegunki, wymioty i gorączki. Poza nieprzyjemnościami żołądkowymi, uczulenie na soję może objawiać się egzemą, pokrzywką, astmą lub wstrząsem alergicznym. Szczególnie uważać na soję powinny osoby, które mają problemy z kamieniami szczawianowo-wapniowymi, a także chorujący na niedoczynność tarczycy lub dnę moczanową.

Moje zdanie na temat soi

Wiedząc, w jaki sposób soja jest modyfikowana, hodowana, i przetwarzana, mówię jej stanowcze „NIE!”. Jest wiele innych wartościowych produktów, źródeł dobrego białka i witamin, które mogę zaproponować podczas układania diety. Zdaję sobie sprawę z tego, że roślina ta posiada szereg zalet i że istnieje mnóstwo ludzi, którzy ją zjadają. Powiem więcej – w jednym z moich ulubionych programów oczyszczających producent zakłada zastępowanie posiłków koktajlem na bazie białek sojowych i… Ok! Jeśli soja komuś służy, to na zdrowie! Jeśli jednak na podstawie wywiadu, który zawsze przeprowadzam z moimi pacjentami będę miała jakiekolwiek wątpliwości, każdą z nich rozważę na niekorzyść tej rośliny, której sama również nie używam.

Barbara Porębska

Barbara Porębska

Jestem dietetyczką z pasją. Moja wiedza to wynik wielu lat poszukiwań, zdobywania doświadczeń, dziesiątków kursów i wykładów zakończonych uzyskaniem zawodu dietetyka w Polskim Instytucie Dietetyki.