Najczęściej powtarzane mity dotyczące odżywiania – część 1

Wokół odżywiania krąży sporo mitów. W Internecie aż roi się od błędnych informacji, ale możemy je również znaleźć w innych mediach, na przykład w gazetach. Są także przekazywane z ust do ust – słyszymy je codziennie w sklepie, w pracy, na spotkaniach z przyjaciółmi. Dlaczego tak się dzieje? Myślę, że wynika to z tego, że wokół nas panuje informacyjny chaos. „Nowinki” dietetyczne docierają do nas z każdej strony i trudno rozróżnić, co jest, a co nie jest mitem. Dziś spróbuję się rozprawić z kilkoma z nich 🙂

Mit 1 – Zdrowe jedzenie jest drogie

Faktycznie, jeśli porównać cenę parówek z ceną dobrej jakości mięsa, można dojść do wniosku, że zdrowe odżywianie pochłania więcej środków, niż żywienie się gotowymi produktami, za które wystarczy zapłacić kilka złotych. Ale czy na pewno? W praktyce, za równowartość dwóch kaw wypitych „na mieście” można kupić składniki na pożywny obiad.
Co więcej, kiedy układam jadłospisy, podchodzę do tego praktycznie. Chcę nauczyć moich Klientów kupowania dobrej jakości produktów, ale również wykorzystywania ich w pełni. Na przykład z papryki, którą rano położycie na kanapki, wieczorem resztę możecie dodać do sałatki. Warto rozplanowywać posiłki tak, aby nie marnować i nie wyrzucać jedzenia. To nie tylko postawa proekologiczna, ale przede wszystkim oszczędna!
Gorąco namawiam również do tego, aby korzystać z owoców i warzyw sezonowych, które są w danym okresie najtańsze. Poza niską ceną, dużym plusem jest to, że mamy pewność, że są świeże i trafiły do naszej kuchni niemalże prosto od rolników 🙂
W ramach eksperymentu polecam Wam również w ciągu jednego dnia policzyć, ile pieniędzy wydajecie na niezdrowe przekąski (słodkie napoje, batony, gotowe kanapki kupowane w firmowym kateringu). Zobaczycie wtedy, jak dużo środków ze swojego konta tracicie na bezwartościowe jedzenie, gdy nie macie pod ręką pożywnych, zdrowych posiłków. Podobnie wygląda sprawa ze stołowaniem się w restauracjach. Kiedy odczuwamy spory głód i chcemy zjeść coś szybko, niejednokrotnie wydajemy bardzo duże kwoty na jedzenie „na mieście”.
Podsumowując, wprowadzając dobrze skomponowaną, zrównoważoną dietę, inwestujecie w swoje zdrowie, zaoszczędzicie na lekarstwach i L4, których nie będziecie już potrzebować, ale co najważniejsze – poprawi się Wasze samopoczucie, a to jest bezcenne 🙂

Mit 2 – Przygotowywanie zdrowych posiłków zajmuje bardzo dużo czasu

Grunt to dobra organizacja. Kiedy mamy na nasz jadłospis konkretny plan, możemy robić zakupy i gotować z wyprzedzeniem nawet na kilka dni do przodu. Dzięki temu poświęcając na sporządzanie posiłków kilkadziesiąt minut jednego wieczoru, oszczędzamy mnóstwo czasu kolejnego dnia. Nie zapominajmy o tym, że kiedy w pracy lub na uczelni nie mamy pod ręką gotowych, pożywnych posiłków, tracimy czas na szukanie lokalu, w którym chcemy zjeść, musimy w nim również poczekać, aż podadzą nam posiłek. Robienie zakupów w momencie, kiedy nie mamy planu na to, co chcemy jeść w ciągu najbliższych dni, także zajmuje dużo więcej czasu, niż kupowanie z listą.

Mit 3 – Węglowodany tuczą

Nie udowodniono, że w kontekście odchudzania, dieta pozbawiona węglowodanów jest lepsza od diety w nie bogatej. Powszechnie powtarzana jest opinia, że korzystniej dla sylwetki jest spożywać pieczywo pełnoziarniste. Tymczasem jego jedzenie wcale nie przyniesie spodziewanych efektów osobom, które tyją, ponieważ cierpią na insulinooporność, albo mają nadwrażliwość na skrobię i gluten. Choć poziom cukru podniesie im się później i osiągnie niższe wartości, to wzrośnie on na dłużej.
Niepodważalnym plusem pełnoziarnistego pieczywa jest to, że zawiera minerały, witaminy i błonnik, ale mimo to, nie każdemu służy. Coraz większy odsetek osób cierpi na choroby układu pokarmowego. Na przykład przy zapaleniu jelita duże ilości błonnika są niewskazane, ponieważ podrażnia on zajęte chorobą ściany przewodu pokarmowego.
Osoby zdrowe – mam tutaj na myśli takie, które nie cierpią na żadne poważniejsze schorzenia – mogą z powodzeniem urozmaicać posiłki dobrej jakości kaszą lub makaronem. Kluczowe w tym wypadku są proporcje – warzywa powinny przeważać na talerzu, a węglowodany być tylko dodatkiem.

Mit 4 – Suplementacja to wymysł koncernów farmaceutycznych, które chcą zarobić, często przeciwstawiany temu, że bez suplementacji się nie obejdzie

Badania pokazują, że obecnie, aby uzupełnić dzienne zapotrzebowanie na witaminy i minerały, musielibyśmy zjeść o wiele więcej pokarmów, niż normalnie spożywamy i to koniecznie w wersji bio-eko. Nie można więc jednoznacznie stwierdzić, że suplementy są złe. Czasami są po prostu potrzebne. Moim pacjentom polecam suplementację, ale przede wszystkim celowaną, czyli poprzedzoną odpowiednimi badaniami. Kiedy wiemy, czego nam brakuje, możemy to odpowiednio uzupełnić 🙂 Jeśli już zalecam suplementację, wybieram preparaty wysokiej jakości, a często z powodzeniem zastępuję je dobrze skomponowanymi, świeżymi sokami warzywnymi, co większości pacjentów po prostu wystarcza.

Mit 5 – Pij 2-3 litry wody dziennie

To prawda, że w prawie 70% składamy się z wody, ale nie należy tego rozumieć w sposób dosłowny. Jest to woda strukturalna, pełna elektrolitów, przekaźników, minerałów, materiałów budulcowych. To limfa i krew, a także pot, który przecież jest słony. W związku z tym, wypicie źródlanej wody po treningu nie wystarczy. Swoich Pacjentów staram się edukować, że świetnie uzupełnią płyny, jedząc na przykład kawałek arbuza, albo pijąc świeżo wyciskane soki warzywne i owocowe. Najważniejsze, to nie pić na siłę, lecz słuchać własnego organizmu, który wysyła nam sygnały, kiedy czegoś mu brakuje. Uczucie pragnienia jest jednym z nich.

Mam nadzieję, że udało mi się rozwiać chociaż część Waszych wątpliwości. Przedstawiłam kilka najczęściej powtarzanych mitów. Niestety, ich lista jest znacznie dłuższa. Z kolejną porcją błędnych informacji zmierzę się w drugiej części artykułu.