Kochani, dzisiaj kilka słów o superfoods, czyli super żywności. Nadeszła pora, aby zadbać o swój organizm i pomóc mu uniknąć jesiennych przeziębień. Poza ciepłym szalikiem i czapką warto postawić na porządną dawkę witamin i składników odżywczych. Z pomocą w jesiennej walce o zdrowie nadchodzi super żywność. Spirulina i quinoa brzmią dość egzotycznie? Na szczęście, polskie produkty również są pełne naturalnej dobroci – witamin, antyoksydantów, nienasyconych kwasów tłuszczowych, białek i innych składników, niezwykle cennych dla naszego zdrowia. Spożywajcie polskie superfoods bez obaw – jest to żywność nieprzetworzona, a jej wartość kaloryczna nie jest wysoka.

Dlaczego warto wybierać polskie superfoods?

Przede wszystkim polskie superfoods są równowartościowe z tymi zagranicznymi. Zdarza Wam się myśleć, że nie stać Was na wymyślne i zdrowe jedzenie? Cena lokalnych produktów jest nierzadko dużo niższa. Polska super żywność rośnie w naszych przydomowych ogródkach, jest dostępna na targach i w niedużych, kameralnych sklepikach. Poza tym nasze organizmy są przystosowane do owoców i warzyw z naszej strefy klimatycznej – skoro mieszkamy w Europie, uczyńmy podstawą naszej diety gatunki europejskie. Przyjrzyjmy się polskim superfoods i ich zagranicznym odpowiednikom z bliska.

Witamina C w super żywności – jagody goi i żurawina

O jagodach goi mówi się: „najbardziej odżywcze jagody na świecie”. Trudno się z tym nie zgodzić. Są źródłem wartościowego białka, zawierają wiele witamin (witaminy z grupy B oraz witaminę C), a także składników mineralnych. Niestety w Polsce mamy dostęp jedynie do suszonych jagód goi, z których w procesie suszenia utleniła się witamina C (o tym, dlaczego warto wybierać mrożenie, aby zatrzymać witaminę C w żywności pisałam w tym artykule https://przeciwwaga.pl/wiedza/mrozenie-zalety-i-kilka-porad/). Jagody te są z rodziny psiankowatych, co jest przeciwwskazaniem w przypadku chorób autoimmunologicznych. Warto wybrać żurawinę, której działania prozdrowotne są znane polskiej medycynie od wielu lat. Żurawina ma jeszcze jedną niezwykłą właściwość – pomaga zwalczać infekcje dróg moczowych, dlatego powinna być obecna w każdej domowej spiżarni.

Nasiona chia czy siemię lniane?

Szałwia hiszpańska, czyli chia to roślina południowoamerykańska. Ostatnio zrobiło się o niej bardzo głośno, i nikogo nie powinno to dziwić, gdyż te niepozorne nasionka kryją w sobie naprawdę imponującą ilość składników odżywczych. Mają wysoką zawartość białka, magnezu, wapnia, kwasu alfa-linolowego z grupy omega-3 i błonnika pokarmowego – niezwykle istotnego dla układu pokarmowego. Siemię lniane zawiera tylko nieco mniej błonnika, ale wygrywa rywalizację z nasionami chia pod względem zawartości kwasów omega-3. Jest ich w siemieniu prawie tak dużo, jak w rybach morskich! To doskonały wynik. Siemię obfituje w specjalne związki – lignany, które są jednymi z najsilniejszych przeciwutleniaczy. Lignany przeciwdziałają chorobom serca, nowotworom i stanom zapalnym.

Egzotyczna Quinoa czy polska kasza jaglana?

Quinoa, czyli komosa ryżowa jest najbogatszym źródłem białka wśród produktów zbożowych. Jedzenie komosy pomaga zredukować skutki uboczne diety kwasotwórczej, opartej na wysoko przetworzonej żywności. Może być spożywana przez osoby na diecie niezawierającej glutenu. Bezglutenowa i zasadotwórcza jest również „królowa polskich kasz” – tak właśnie nazywa się kaszę jaglaną. Dostarcza do naszego organizmu wiele cennych składników odżywczych – dużą ilość białka, krzemionkę, miedź, żelazo, witaminy z grupy B, witaminę E oraz lecytynę, która wspomaga pamięć i koncentrację. Królowa kasz dba również o urodę tych, którzy zdecydują się ją spożywać. Zawiera krzem, który jest niezbędnym składnikiem w diecie, jeżeli chcemy mieć piękne włosy, skórę oraz paznokcie. Minusem może być wysoki indeks glikemiczny, dlatego zalecam ją jako dodatek do warzyw. ?

Drogie orzechy makadamia czy tańsze orzechy włoskie?

Orzechy makadamia są doskonałym źródłem witaminy B oraz witamin A i E. Zawierają najwięcej dobroczynnego tłuszczu spośród wszystkich orzechów (ok. 75%). Jednak są to orzechy sprowadzane z daleka (np. z Australii), dlatego nie mamy pewności, że tłuszcz w nich zawarty nie zjełczeje jeszcze zanim dotrą do Polski. Długa droga, którą muszą przebyć, odbija się na ich wysokiej cenie. Na szczęście doskonałym odpowiednikiem tego egzotycznego i nieco luksusowego produktu są nasze rodzime orzechy włoskie. Również zawierają witaminy z grupy B, witaminę E oraz K, kwas foliowy i pantotenowy, wapń, żelazo, magnez, potas, cynk… Czyli naprawdę samo zdrowie! Zjedzenie kilku orzechów włoskich dziennie poprawi naszą pamięć, koncentrację, a także wygląd skóry. Polecam orzechy głównie jako składnik deserów (ale nie wypieków), gdyż przed zjedzeniem powinny zostać namoczone.

Zielone superfoods – algi morskie, a może natka pietruszki?

Spirulina i chlorella to algi morskie, bogate w witaminy (B, E, A) oraz minerały. Znane są z działania antyalergicznego, antynowotworowego oraz wzmacniającego działanie wątroby i naszej odporności. Te superfoods możemy z powodzeniem zastąpić innymi zielonymi artykułami spożywczymi – natką pietruszki oraz szpinakiem. Te nie kosztują fortuny i znajdziemy je niemalże na każdym targu. Pamiętajmy, że już jedna łyżka poszatkowanej natki pietruszki zaspokoi nasze dzienne zapotrzebowanie na witaminę C.

Lista polskich superfoods jest znacznie dłuższa. Pamiętajcie o bogactwie witamin kiszonej kapusty, buraków, dyni, czosnku, a także miodu. Mam nadzieję, że ten przewodnik po polskich superfoods przekona Was do sięgania po lokalne, skondensowane dawki zdrowia. Są na wyciągnięcie ręki.