Kochani, wprawdzie sezon na na świeże warzywa i owoce ciągle jeszcze trwa, ale na pewno zwróciliście uwagę, że dni stają się coraz krótsze i z każdym silniejszym podmuchem wiatru czuć już delikatne tchnienie jesieni. To doskonały moment na to, żeby zacząć gromadzić zapasy i zapełniać nasze domowe spiżarnie. W tym artykule podpowiem Wam, jak zachować cząstkę lata na dłużej i móc rozkoszować się nią nawet późną jesienią. Będzie to tekst o tym, jak mrozić nasze produkty w wygodny sposób, a jednocześnie tak, aby nie straciły niczego ze swoich wartości odżywczych. Zapraszam do lektury.

Zalety mrożenia

Mrożenie to jeden z najlepszych i najprostszych sposobów na to, żeby jeszcze przez długie miesiące cieszyć się smakiem tego, co Matka Natura dała nam w lecie. Potwierdzają to zresztą badania naukowe (ciekawskich odsyłam chociażby do tego artykułu, ale można odnaleźć ich znacznie więcej).

Mrożenie sprawia, że woda zawarta w produktach przestaje być środowiskiem, w którym z łatwością mogą rozwijać się drobnoustroje (szczególnie bakterie, grzyby i pleśnie). Mrożone owoce i warzywa tracą też mniej witamin – w przypadku witaminy C jej zawartość w zamrożonym produkcie będzie około 40% niższa, niż w świeżym – dla kontrastu w sokach pasteryzowanych będzie niższa aż o 75% procent ze względu na wysoką temperaturę w procesie produkcji. Przy okazji zachęcam Was do uważnego studiowania etykiet na waszych ulubionych sokach owocowych – do wielu z nich witamina C jest sztucznie dodawana już po procesie pasteryzacji. W przypadku innych witamin, takich jak witamina B1 czy B2 straty podczas mrożenia nie przekraczają 10-20%, a w przypadku karotenu, jeśli proces mrożenia zostanie wykonany poprawnie, mogą wynosi jedynie 5% (o tym, jak mrozić w poprawny sposób piszę w dalszej części artykułu).

Skoro mowa o zaletach nie sposób pominąć jeszcze jednej – jest to wyjątkowo wygodny i dostępny dla każdego sposób. Podczas, gdy nasze prababcie zmuszone były solić, wędzić lub marynować, my mamy dostęp do zamrażarek, które umożliwiają nam dłuższe przechowywanie i spożywanie żywności bez żadnych dodatków konserwujących (nawet tych naturalnych, jak sól, zarówno kuchenna jak i peklująca). Jeśli dodatkowo posiadamy pakowarkę próżniową, to możemy mrozić z jeszcze lepszym efektem (pod warunkiem, że posiadamy woreczki wolne od szkodliwych związków i przeznaczone do przechowywania żywności). Dobrym pomysłem jest np. własnoręczne przygotowywanie mieszanek warzywnych do zup – wystarczy potem wyjąć woreczek, wrzucić jego zawartość do wrzątku i voilà! Jeśli mamy ochotę na smaczny deser możemy dodatkowo wzbogacić go porcją zamrożonych owoców – jeśli robimy koktajl nie musimy ich nawet rozmrażać – zastąpią nam też doskonale kostki lodu i schłodzą napój, a jednocześnie nie zmienią jego smaku (co często dzieje się, gdy wrzucimy kostki lodu).

Podsumowując: to nieprawda, że mrożąc zabijamy dobroczynne właściwości płodów ziemi. Jednak w tej beczce miodu jest też łyżka dziegciu – niestety prawdą jest, że zniszczona może zostać część niektórych enzymów, zwłaszcza podczas blanszowania – procesu polegającego na szybkiej obróbce cieplnej na parze lub w gorącej wodzie, a następnie gwałtownym schłodzeniu. Podczas tej czynności faktycznie następuje utrata części witamin, enzymów i składników odżywczych, ale w zamian warzywa zachowują na długo piękny kolor i dobry smak – dlatego też większość dostępnym w sklepach mrożonek jest poddawana właśnie takiej obróbce. Oczywiście jeżeli nie chcemy, nie musimy blanszować – jeśli zamierzamy w miarę szybko skonsumować nasze mrożonki, możemy ten proces pominąć bez szkody dla walorów estetycznych i smakowych zamrożonych przez nas warzyw czy owoców. Przygotowując mrożonki własnoręcznie mamy przecież ten komfort, że możemy je robić na własnych zasadach 🙂

Czego nie mrozić?

O wiele częściej słyszałam pytanie, co można zamrażać, lecz dużo łatwiej udzielić na nie odpowiedzi odwracając kota ogonem, ponieważ produktów, których mrozić nie powinniśmy, jest znacznie mniej.

Generalnie trzeba przyjąć zasadę, że im więcej w danym owocu czy warzywie wody, tym mniej nadaje się ono do mrożenia – dotyczy to więc melonów, arbuzów, pomarańczy, grejpfrutów i winogron, a z warzyw – ogórków i pomidorów. Po rozmrożeniu ich stracą one kształt i konsystencję. Raczej nie powinniśmy też mrozić nowalijek, a zwłaszcza w plastikowych torebkach – zawarte w nich azotyny mogą wchodzić z nimi w szkodliwe dla naszego zdrowia reakcje chemiczne.

Kwestie praktyczne, czyli jak mrozić

Przede wszystkim szybko! Im szybciej zamrozimy dany produkt, tym więcej wartości odżywczych zachowa – dlatego owoce czy warzywa najlepiej zamrozić w krótkim czasie po ich zebraniu – im szybciej znajdą się w czeluściach naszej zamrażarki, tym lepiej dla nich i dla nas 🙂 Ponieważ właśnie trwa sezon na świeże warzywa i owoce jest to najlepszy czas, aby robić zapasy – wynika to z faktu, że już po 5 dniach od zbioru tracą one większość swoich wartości odżywczych. Czas jest więc na wagę złota (i zdrowia).

Warto zastanowić się też nad przeprowadzeniem wspomnianego przeze mnie blanszowania. Należy najpierw oczyścić produkty przeznaczone do mrożenia mechanicznie, np. pod bieżąca wodą – ziarnka piasku zgrzytające pomiędzy zębami zdecydowanie nie należą do najprzyjemniejszych doznań, o bakteriach i innych zanieczyszczeniach nie wspominając. W tym momencie warto jednak zadbać, aby prawidłowo oczyścić warzywa lub owoce z toksyn – sprawdzone sposoby na to opisałam kiedyś tutaj.

Jeśli chodzi o wymiar praktyczny, zdecydowanie lepiej mrozić mniejsze porcje – takie, które zużyjemy natychmiast. To podejście ma jeszcze jedną zaletę – rozmrażanie zajmie nam o wiele mniej czasu. Nasze pojemniki lub woreczki powinny być dostosowane to kontaktu z żywnością (to bardzo ważne!) i szczelnie zamknięte. Drobne owoce najpierw mrozimy rozsypane i dopiero zamarznięte (po około 12 godzinach) zbieramy do pojemników lub woreczków.

Najlepiej przechowywać produkty w temperaturze -18°C (lub niższej). O tym, że raz rozmrożonych produktów absolutnie nie wolno nam zamrażać ponownie chyba nawet nie muszę wspominać? 🙂

Jak długo przechowywać mrożone produkty?

Wszystko zależy tak naprawdę od danego produktu, ale lepiej nie przesadzać i nie trzymać mrożonek przez kilka lat (a i o takich przypadkach słyszałam!) Zamrażajmy mniejsze porcje, które będziemy zużywać i uzupełniać na bieżąco.

Często szczegółowe informacje o maksymalnym czasie, przez jaki możemy bez szkody dla produktu i naszego zdrowia przechowywać go w zamrażarce podane są na samym urządzeniu lub w instrukcji do niego. Co jednak, kiedy producent naszego sprzętu nie był tak przewidujący i nie zamieścił tych danych? Spieszę z pomocą: poniżej zestawiłam kilka popularnych przykładów często zamrażanych produktów wraz z terminem ich przydatności:

  • Owoce – do 6 miesięcy
  • Warzywa – do 6 (twarde) lub 12 (miękkie) miesięcy
  • Mięso – tutaj jest największy problem, ponieważ chudą wołowinę można przechowywać nawet do 12 miesięcy, ale tłuste mięsa już tylko do 4
  • Pieczywo – 6 miesięcy
  • Ryby – do 4 miesięcy

Bardzo tłustych produktów nie powinniśmy jednak zbyt długo przechowywać w zamrażarce – tłuszcz po długim czasie jełczeje.

Rozmrażanie

W zasadzie więcej problemów z rozmrażaniem pojawia się w przypadku mięsa – często ludzie popełniają błąd próbując przyspieszyć ten proces wrzuceniem do gorącej lub zimnej wody – tymczasem wymaga on od nas nieco więcej cierpliwości i umieszczenia kawałka mięsa w pojemniku, który następnie schowamy do lodówki, najlepiej poprzedniego dnia. Przez noc mięso zdąży się rozmrozić (w lodówce temperatura jest zawsze na plusie), a my nie uszkodzimy jego struktury i nie wpłyniemy negatywnie na walory smakowe.

W przypadku owoców i warzyw opisany powyżej sposób rozmrażania również świetnie się sprawdzi. Oczywiście nie musimy tego robić – możemy wrzucić głęboko zamrożone warzywa do bezpośrednio do wrzącej wody, a owoce do np. do ciasta przeznaczonego do pieczenia. Chociaż ja oczywiście polecam spożywanie ich na surowo! Wasz mikser poradzi sobie z pewnością z zamrożonymi truskawkami ?

Mam nadzieję, że udało mi się zachęcić Was do podjęcia nieco wysiłku i przygotowywania własnych, zdrowych mrożonek 🙂